Nawigacja

Zajęcia dodatkowe

KOŁO TURYSTYCZNE

Nasz pierwszy rajd

 

         W tym roku szkolnym z inicjatywy grupy nauczycieli - pasjonatów turystyki – powstało Szkolne Koło Krajoznawczo-Turystyczne. Celem działalności Koła jest popularyzowanie szeroko rozumianej turystyki jako wszechstronnej dziedziny poznawczej, która nie tylko łączy wiedzę przyrodniczą, geograficzną, ale też daje możliwość rozwoju osobowości: uczy samodzielności, współpracy w grupie, integruje, korzystnie wpływa na zdrowie, rozwija pasje i zainteresowania.

Jest również niezwykle atrakcyjną propozycją spędzania wolnego czasu, która może stać się stylem życia.

Mamy ambitne cele: chcemy uczestniczyć i organizować rajdy piesze, organizować wyprawy rowerowe, a nawet spłynąć wiosną Widawą!

 

W sobotę 29 września rozpoczęliśmy działalność uczestnictwem w cyklicznym „Rajdzie Dookoła Wrocławia” organizowanym przez Klub Turystyki Pieszej PERPEDES działającym przy wrocławskim oddziale PTTK.

Oczywiście całego miasta nie obeszliśmy dookoła, a „jedynie” mały fragment jego pętli - 12 kilometrów. Czy to dużo, czy mało – spytajcie uczestników!

Rajd rozpoczął się w Mrozowie, do którego dojechaliśmy pociągiem. Tam osobiście poznaliśmy organizatorów imprezy i otrzymaliśmy odznaki rajdowe. Pogoda była wspaniała! Wszyscy uczestnicy w liczbie ok. 100 osób  stawili się na czas i wyruszyliśmy. Początkowo trasa biegła przez wioskę, następnie skrajem lasu i zaoranych pól, serwując nam solidną porcję jesiennych zapachów okraszonych kolorami jesieni w refleksach porannego słońca.

Po paru kilometrach zagłębiliśmy się w las i nawet nie zauważyliśmy, kiedy minęły pierwsze 6 km. Na leśnym parkingu przy wjeździe do Lasu Mokrzańskiego organizatorzy zafundowali nam wiele niespodzianek: czekało ognisko, kiełbaski, były konkursy (topograficzny, sprawnościowy i piosenki turystycznej); zajęliśmy, uwaga, trzecie miejsce, co zważywszy na w sumie trzech uczestników (trzy szkoły)  uważamy za spory sukces :) Ale przecież wiadomo, że chodziło głównie o zabawę. Mieliśmy okazję bliżej poznać innych uczestników rajdu.

Po naszym zdaniem zbyt długiej, bo trzygodzinnej przerwie, ruszyliśmy dalej w kierunku Leśnicy. Zbyt długiej, bo mieliśmy chyba zbyt dużo energii i chcieliśmy iść i iść…

Kolejne 6 km ciągnęło się już nieco dłużej, a i niektórzy zaczęli odczuwać zmęczenie. I dobrze, bo satysfakcja z przejścia całego dystansu, pomimo drobnych dolegliwości, była ogromna!

Wszyscy byli zachwyceni. Mieśmy sporo czasu, żeby obgadać cel kolejnego rajdu, tym razem z noclegiem i samodzielnie przez nas zorganizowanej!

 

UCZESTNICY RAJDU:

Daria Trębowicz kl. 3

Szymon Karnas kl. 3

Hubert Szymański kl. 3

Julia Matuszewska kl. 4

Dawid Lupa kl. 4

Patrycja Lupa kl. 5

Anna Bąk kl. 4

Wiktor Bąk kl. 5

Magdalena Garczarek kl. 5

Karol Kuchciński kl. 5

Maciej Tomasik kl. 3

Dominik Eliasz kl. 4

 

OPIEKUNOWIE:

Hubert Iskrzyński

Alicja Kocięcka

Więcej zdjęć do obejrzenia w zakładce Album fotograficzny :-)

 

DRUGI RAJD

Po turystycznych szlifach i sprawdzeniu własnych możliwości podczas etapu Rajdu Dokoła Wrocławia, Szkolne Koło Krajoznawczo Turystyczne postanowiło podnieść poprzeczkę. Uznaliśmy, że fajnie byłoby zorganizować własny, dwudniowy rajd.

Za cel obraliśmy Wzgórza Niemczańsko – Strzelińskie z kilku powodów:

1) blisko Wrocławia,

2) łagodny, wyżynny teren ułatwiający pokonanie znacznej odległości,

3)wspaniałe krajobrazy.

Trasa rozpoczynała się w miejscowości Biały Kościół, a meta znajdowała się we wiosce Nowina koło Henrykowa, gdzie znajdowało się eko-gospodarstwo agroturystyczne, prowadzone przez pana Jurka.

Wyruszyliśmy w sobotę 20 października pociągiem o godz. 7:24, co oznaczało pobudkę o 6 rano! No, ale jak trzeba, to trzeba. Nikt nie zawiódł, tj. wszyscy stawili się na czas.

Mieliśmy ogromne szczęście: w ciągu tych dwóch dni miała być i była wspaniała, jesienna aura, co znacznie poprawiało nastroje w perspektywie 15 km w sobotę i 6 w niedzielę, które na dodatek musieliśmy pokonać z pełnymi plecakami…

W Białym Kościele byliśmy już po 8 rano, mieliśmy więc sporo czasu. Nie musieliśmy się nigdzie spieszyć, dlatego też przyjęliśmy wolne tempo marszu i często odpoczywaliśmy. Ot, taka nagroda za trudy wczesnego wstawania J

Trasa była niezwykle urozmaicona: w okolicy Białego Kościoła znajduje się sporo zbiorników wodnych powstałych po zalaniu dawnych kamieniołomów. Niektóre tworzyły atrakcyjne kąpieliska, inne urokliwe, śródleśne  oczka wodne.

Niemal cała trasa wiodła przez wspaniałe lasy świerkowo – bukowo – dębowe, które o tej porze roku wyglądały niezwykle malowniczo! Doświadczyliśmy prawdziwej Złotej Polskiej Jesieni!

Czas mijał wyjątkowo szybko. W południe zrobiliśmy dłuższą przerwę na ciepły posiłek (mieliśmy kuchenkę gazową!) oraz zajęcia z topografii. Pan Hubert uczył nas, jak wyznaczać azymut z mapą i w terenie. Dwie godziny później zdobyliśmy najwyższy szczyt: Gromnik (393m.npm). Wiedzieliśmy, że do przejścia pozostało jeszcze ponad 6 km.

Ostatni odcinek pokonaliśmy już bez plecaków, które zabrał pan Jurek. Chyba ten ostatni etap był najpiękniejszy: zachodzące słońce malowało krajobrazy, a wszystko pachniało liśćmi, zaoraną ziemią i dojrzałymi jabłkami, które smakowały jak nigdy!

W końcu dotarliśmy do Nowiny. Po przygotowaniu noclegu zabraliśmy się za gotowanie zupy warzywnej. Przy tak licznej załodze po godzinie rozkoszowaliśmy się naprawdę doskonałą, pożywną zupą. Jedli nawet zatwardziałe przeciwniczki warzyw!

Po kolacji ostatnia już atrakcja dnia: ognisko i pieczenie kiełbasek. Nie siedzieliśmy zbyt długo, bo zmęczenie wygrało i poszliśmy spać.

Następnego dnia był czas na zwiedzenie gospodarstwa. Po wspólnym śniadaniu zajrzeliśmy dosłownie w każdy zakamarek. Odkryliśmy, dlaczego jest to gospodarstwo ekologiczne: jest  segregacja śmieci, oszczędzanie wody, promocja zdrowej żywności i sprzedaż eko-produktów (dynie, dżemy, kozie mleko i sery, owoce), są konie, koty, kozy, psy, kaczki, pająki, ptaki i wszelkie możliwe stworzenia, bo w gospodarstwie pana Jurka jest miejsce dla wszystkich istot. Jako materiał budowlany używa się gliny i końskich odchodów, a przedmiotom nadaje się drugie życie. Najciekawszym chyba miejscem jest stary autobus Jelcz ukryty w krzakach, na którego dachu można odpocząć, a nawet się przespać!

Powrót na stację PKP Henryków zajął nam trzy godziny, ale znów się nie spieszyliśmy. Szliśmy lasami i wśród pól i łąk, zachwycając się widokami i żałując, że przygoda powoli dobiega końca…

Wszystkim uczestnikom należą się słowa uznania, jednak szczególnie najmłodszemu uczestnikowi, Adasiowi, który ma dopiero niecałe pięć lat!

 

UCZESTNICY RAJDU:

Adam Iskrzyński

Szymon Karnas

Julia Matuszewska

Patrycja Lupa

Anna Bąk

Wiktor Bąk

Julia Kamińska

Magdalena Garczarek

Karol Kuchciński

Maciej Tomasik

Kamila Korzun

 

OPIEKUNOWIE:

pani Ala Kocięcka

pan Hubert Iskrzyński